Maseczka która nie podbiła wielu serc czytając opinie negatywne na jej temat miałam wielką ochotę mimo wszystko ją przetestować. Wiele internautek wypowiadało się na jej temat niedobrze, w większości były to komentarze typu "maseczka nic nie robi". Dziś obalę niedobrą opinię tego produktu.
Zacznę od tego co najciekawsze, zapach przypomina truskawkowo-mlecznego lizaka chupahups, jest to po prostu wspaniały powrót do dzieciństwa ponieważ maseczka pachnie cały czas gdy ma się ją na buzi, aż chce się liznąć.
Działanie maseczki jak na maseczkę która ma polepszyć tylko nasze samopoczucie jest bardzo dobre. Ja na swojej suchej skórze dostrzegłam bardzo dobre jej nawilżenie. O którym to producent nie wspomniał na opakowaniu. Oczywiście skóra jak po każdej maseczce jest odświeżona, pozbawiona zaczerwienień i rozjaśniona. Przy zastosowaniu tego produktu wyczuwam delikatny chłód ale nie jest on mocny jest akurat w sam raz.
Maseczka bardzo łatwo zmywa się co jest dużym plusem oraz nie zostawia osadu na skórze co czasami zdarza się w innych maskach. Ma bardzo dobrą konsystencję w sam raz aby nie spadać z buzi. Jedynie do czego można się doczepić to to iż jedna saszetka wystarczy na pewno na jedną aplikację ale już z drugą będzie problem bo może jej braknąć.
Skład:
W moich oczach maseczka wypadła bardzo dobrze. Na pewno kupię ja ponownie ponieważ zawsze wybieram jakąś z Rival De Loop jak na razie żadna mnie nie zawodzi.
Moja ocena:
9/10