wtorek, 1 września 2015

Powrót po wakacjach, nowa szkoła,ktoś rzucił na mnie urok, fatum, zakupy ostatnich miesięcy, nowe promocje

Witajcie po dość długiej przerwie, dziś pierwszy września to znaczy że wiele osób wraca do swoich szkolnych obowiązków. I ja spontanicznie skusiłam się na pójście do szkoły. Prowadzenie firmy to coś co lubię, ale już mi nie wystarcza i staje się to coraz bardziej nudne poprzez brak nowych wyzwań, dlatego rozklejając plakaty po mieście znalazłam ogłoszenie o naborze do szkoły. Mówię, dlaczego by nie... Drugi technik raczej mi się nie przyda z resztą tak jak i ten pierwszy jednak myślę, że to będzie fajna przygoda. Czy domyślacie się co to za kierunek? Więc będę uczyć się na kosmetyczkę a raczej technika usług kosmetycznych, wydaje mi się że będzie to sama przyjemność i przede wszystkim uporządkuję wiedzę zdobytą w ciągu 3 ostatnich lat na blogosferze.
Tyle o szkole, jeżeli chcecie wiedzieć co działo się u mnie w te wakacje to powiem że nic szczególnego, przeżyłam duży stres związany z poszerzaniem firmy, jednak wszystko jak zawsze zakończyło się dobrze. Chociaż wydawało mi się, że 2,5 tyg miałam na sobie jakiś urok, nawet gdy nie wychodziłam z domu działy się różne nieprzyjemne rzeczy, nie mówią o wyjściach na miasto... To był koszmar... Zaczęło się od klienta który zadzwonił w piątek i umówił się ze mną na poniedziałek, w poniedziałek rano dzwoniąc do niego usłyszałam że to pomyłka... Ok... We wtorek klient dzwonił do mnie z solidnym opieprz, i pytaniem czy długo ma jeszcze na mnie czekać, umówiliśmy się na kolejny termin... Tylko, że koleś podał mi już za pierwszym razem zły adres, specjalnie? Dodał że to ja się pomyliłam po raz drugi. Kolejnym fatum było zamówienie ciasta przez pewną nieznajomą mi do tej pory miłą nauczycielkę, zajmuję się tym tak po prostu dla hobby, pieczenie mnie uspokaja. Więc zebrałam zamówienie, jak nigdy jedno ciasto musiałam piec 3 razy i dopiero za 4 razem nie wyszedł zakalec... Dla mnie bardzo dziwne, ale ok może coś nie tak z produktami było... Po zarwanej nocy załadowałam do auta pysznego chałwowca, ogromny puszysty sernik, i jogurtowca wszystko było na tip, top! Przekazałam ciasta, wystawiłam rachunek nawet dostałam napiwek za przywóz, mówię spoko babka! Jakie było moje zdziwienie gdy Babeczka zadzwoniła do mnie wieczorem z 25 minutową litanią PROSZĘ PANIĄ TEGO SIĘ NIE DA ZJEŚĆ! JAKI WSTYD! Po tym zrezygnowałam z działań w tym kierunku, ludziom nie da się nigdy dogodzić... Poszła butelka wina, załamałam się... Coś co myślałam, że w życiu wychodzi mi najlepiej jest jednym wielkim niewypałem. Załamałam się do tego stopnia, że płakałam jak dziecko póki alkohol mnie na uśpił... W międzyczasie wydarzyło się wiele drobnych nieszczęść typu wbicie sobie szklanki w rękę... Rozmyślałam nad tym czy to jakiś urok, hm możliwe... Jednak w piątek nadeszło apogeum! Przybijając ogłoszenie na tablicy, usłyszałam głos faceta stojącego za mną mówiąc: "zakleja Pani moje ogłoszenie bezczelnie" na to ja: "tak jak wszyscy zaklejają, mojego od wczoraj już nie widać" na to facet: " jednak nie wszyscy są tak bezczelni jak Pani, na dodatek są na pewno lepiej wychowani". Byłam w szoku jakim typem trzeba być żeby obrażać kogoś na środku ulicy za nic. Jestem już odporna na takie rzeczy jednak siedziało to we mnie. 2 minuty później zostałam zwyzywana przez chamskiego busiarza, że nie widzę gdzie lezę... Mimo tego że jechał jak szalony a ja już schodziłam z pasów, mając na nich pierwszeństwo... Do tego, zgon laptopa i wiele innych fatalnych sytuacji... Nie wiem co to było, ale to na pewno urok...

Tyle u mnie...
Jeżeli macie ochotę to zapraszam do oglądania zakupów z ostatnich miesięcy.



Perfumy Nike Gold Edition, były cudowne, wymarzone i takie, naj... A to wszystko dzięki testerowi, normalne perfumy niestety są słabsze... Ale i tak bardzo ładne.

Rozświetlacz z Lovely, cudowny kolor, jedna dla mnie ciut za bardzo błyszczący, idealny jako cień do powiek <3 Paletka MUR, kupiona wczoraj w drogerii za śmieszną cenę bo za 16 zł, jednak jest to produkt chyba przechwalony, spodziewałam się czegoś wow a jest tylko no może być...



Miałam kiedyś szampon z odzywką z Pantene był świetny, ale jeszcze lepiej wypada w osobnych opakowaniach, Odżywka z Garnier została kupiona po przeczytaniu pozytywnej recenzji, jednak jest beznadziejnym bublem.


2 nowe żele pod prysznic z Isany, zapachowo, szału nie ma...


Odżywka do rzęs, Bodetko Lash, mój numer jeden ostatnich miesięcy <3  Już niedługo jej recenzja <3

Czas na promocje kosmetyczne czyli:

Super-pharm





14 komentarzy:

  1. No to rzeczywiście kumulacja nieszczęść. Ale za to teraz na dłuższy czas maszspokój bo wyczerpałaś już swój limi nieszczęść na najbliższe 10 lat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nowości świetne ;)
    A co do wydarzeń... miałaś ogromnego pecha ale teraz może już być tylko lepiej! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku jakiego miałaś pech... Teraz już będzie tylko lepiej ;)
    A zakupki świetne ;) też skusiłam się na ten rozświetlacz z Lovely i wobec mnie jest świetny ale jednak ciut zbyt błyszczący ;d

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak czytałam o twoim pechu, to pomyślałam sobie tak " musiałaby się ze mną kiedyś skórą zamienić" - dla mnie to nic, serio , jak kogoś piorun uderzy to właśnie mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasem niestety się tak zdarza, ale nie warto się załamywać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak pech to pech :( Uwielbiam żele od Isany! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja Bodetko używam od jakiegoś miesiąca :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta sówka z Isany jest urocza :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam na zdjęcia efektów Bodetko Lash. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Zakupy fajne, a na recenzję Bodetko lash czekam z niecierpliwością! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. czasem się tak wszystko kumuluje...

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak sie wali to wszystko, ale los się odmienia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Najbardziej jestem ciekawa tych perfum z Nike ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...